piątek, 11 kwietnia 2014

Placki z jabłkami

Czasem naprawdę mam dość. Jak każdy chyba z resztą. Dość to złość, a złości są różne. Większe, mniejsze, gorsze, zawistne, ze stresu, ze zmęczenia. Mnie zaatakowała ta ostatnia. Co najgorsze zmęczenie psychiczne jest o wiele gorsze niż fizyczne, a kiedy to psychiczne zmęczenie cię śledzi, to reasumując masz przegrane. Jak ja się tego pozbyłam w takim razie? Trudno rzecz ogarnąć, bo sama dokładnego pojęcia nie mam.

1) Skupiłam się na czymś innym
W tej chwili miałam w domu malowanie, z czym się wiąże również przestawianie, ścieranie, ustawianie, przemeblowanie, odkurzanie i inne anie. Moja mama zawsze mówiła, że jeśli boli cię serce, to należy skupić się na pracy. Co prawda, to prawda.

2) Nauczyłam się myśleć chociaż trochę pozytywnie.
Nie jest to prosta rzecz i do osiągnięcia jakiś minimalnych sukcesów wdrapywałam się po wielkich ścianach około roku. Ale zauważyłam, że czasem po prostu bezsensownie się martwię. Jestem młoda, powinnam chodzić na dzikie imprezy, spijać się w trupa, tańczyć i być szalonym, a siedzę i martwię się przez ludzi, którzy nagle pojawili się w moim życiu. Nie, nie. To złe myślenie. Dobre myślenie to najzwyczajniejsze w świecie wmawianie sobie, że powinno być dobrze. Ale mówienie sobie w myślach, a nie obwieszczanie całemu światu jaki to jesteś pozytywny, cudowny i w ogóle jak ci wesoło. Nie, nie o to chodzi.

3) Omijam wampiry energetyczne.
Hej, myśleliście, że wampiry energetyczne są tylko w czasopismach dla wróżek? Zaskoczę was, ale nie. Trudno te osoby ze swojego życia "wyrzucić", bo łatwo się do nich przywiązać. Wiem po sobie. Czasem pozbycie się ich jest w ogóle nie możliwe i tu pojawia się problem. Ale nie ma co bić ludzi przecież za to, że zabierają wam energię. Są jak pijawki. Jak pokażesz, że wszystko z Ciebie uszło, to prawdopodobnie pójdą do kogoś innego. Prawdopodobnie.

4) Znalazłam pasje.
Nie zdajecie sobie sprawy jak ważne jest coś, co pomoże wam skupić się na sobie. W moim przypadku - rysowanie. Poszukiwania są czasem żmudne, ale warto znaleźć coś dla siebie. Od zbierania nakrętek do gotowania.

To podstawowe rzeczy, które pozwoliły mi zaprzestać mój idiotyczny styl życia, którym można nazwać "emo nastolatką z burzą hormonów, której w dupie się poprzewracało". Chciałabym dodać, że samemu trudno jest robić czasem cokolwiek. Samotność doskwiera z każdej strony, o ile nie jesteśmy "samotnikami" (chociaż i takim czasem rodzą się problemy z apogeum przebywania sam na sam). Warto znaleźć kogoś, komu można powiedzieć wszystko. Przyjaciela, rodzica, znajomego z internetu. Mam na myśli coś, kogoś, kto wysłucha i odpowie na twoje problemy. Ze ścianą trudno się jest dogadać. Wiem z własnego doświadczenia. Ściany są jakieś małomówne. Albo to ja za dużo gadam i czują się źle w moim towarzystwie.

1 komentarz:

  1. a wokół mnie ostatnio wszędzie ściany. albo to moja nadwrażliwość.

    OdpowiedzUsuń